***

Napisano przez dnia 19 lipca 2013 w Poezja
Gdy późnym wieczorem, patrzę na okno,

zdobione w rozmaite wzorki szronu, widzę niebo usłane tysiącem migocących gwiad.

Widzę także niewiarygodnie lśniący księżyc.
Choć cuda te cieszą oczy,
nic nie jest w stanie ugasić mego żalu i smutku.
Smutku, który nie daje cieszyć się życiem,
Smutku, przez który codziennie wylewam potoki łez,
które płynąc, znikają w nieznane krainy.
Żalu, który tkwi we mnie,
i już na zawsze pozostanie na dnie mego serca.
Serca, które kiedyś biło tylko dla jednej osoby.
Osoby, która kiedyś znaczyła dla mnie więcej niż nic…
Zegar tyka, a czas nie ubłagalnie mija.
Czas leczy rany?
Niestety, nie moje.
Minął rok, może dwa, a ja wciąż nie zapominam twej twarzy.
Twarzy, która kiedyś uśmiechała się na mój widok, a teraz…
A teraz śmieje się prosto w mą twarz,
nie czując w sobie poczucia winy, którą mi wyrządził.
Zrozumiałam już wiele rzeczy, ale jednego pojąć nie mogę.
Czemu tak podły człowiek ma jeszcze czelność chodzić po ulicy,
A mało tego, MOŻE chodzić po ulicy bezkarnie?
Cóż… życie jest życiem. Każdy musi radzić sobie sam.
Mam tylko nadzieję, że kiedyś,
pokolenie tak nieuczuciowych ludzi, wyginie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Komentarze«